01.09.2018

We wrześniu ubiegłego roku opublikowałam na stronie artykuł o wyjeździe na piękną Gran Canaria dwóch kocurków oczywiście z mojej hodowli Enio i Erica. Jednakże okazuje się, że te kocurki posiadają jeszcze jednego właściciela !? Dodatkowym właścicielem stała się hodowczyni ojca kociąt czyli Pani Danuta.

Screen ze strony www.pohulankamco.com/o-nas/

Po odkryciu tego faktu pozwalam sobie na napisanie co o tym myślę.

Jak to życie potrafi zaskoczyć… Hodowca - o naiwności - myśli, że ma własne kociaki, tymczasem okazuje się, że podobno wychowuje cudze :-). Niektórzy z Was pamiętają zapewne, jak ponad rok temu udostępniłam artykuł z hiszpańskiej gazety, którego bohaterami były dwa młode kocurki z mojej hodowli - Ennio Moricone i Eric Clapton. Kociaki pojechały do Hiszpanii i tam zostały opisane w dzienniku „La Provintia”, o czym poinformowali mnie ich nowi właściciele - Pablo & Waldi. Nie ukrywam, że bardzo mnie to ucieszyło, tym bardziej że w artykule była wymieniona nazwa mojej hodowli: CoonKitty. Myślałam sobie: moje kociaki kochane robią medialną karierę ;-). O ja naiwna! Niedawno dowiedziałam się bowiem, że to podobno wcale nie są moje kociaki… tylko właścicielki hodowli Pohulanka, z której pochodził ich ojciec… Nieważne, że urodziły się i wychowywały w mojej hodowli, nieważne, że mają w rodowodzie mój przydomek, nieważne, że ich nowi właściciele to mnie udzielili zgody na korzystanie z przysłanych przez nich zdjęć… Najważniejsze podobno kto był ich ojcem :). I to poprzez wspomniane ojcostwo zmienia się prawo (kaduka zapewne) właścicielskie do kociąt…

Przyznam, że chociaż prowadzę hodowlę już 20 lat, pierwszy raz spotykam się z takimi obyczajami wśród hodowców… Nie wiem - może to tak jak u Barei - jakaś „nowa świecka tradycja” jest? :-). Ewentualnie może owej hodowczyni było przykro, że to nie jej kociaki opisano w gazecie? Przecież zapewne chciałaby dla swojej hodowli jak najlepszej reklamy…

A może właścicielka Pohulanki nie wie jak formalnie/prawnie wyglądają takie sprawy? Choć troszkę to dziwne jeśli prowadzi się hodowlę, jak twierdzi właścicielka 10 lat. Niech się do mnie zgłosi to ja jej chętnie wytłumaczę te - jak widać - zbyt dla Niej skomplikowane kwestie, bo lubię pomagać innym, hodowcom :-). I zawsze mam do nich życzliwy stosunek. Dlatego z całego serca życzę jej powodzenia i możliwości pochwalenia się jak największą liczbą hodowlanych sukcesów, dobrze by było jednak aby zawsze były to sukcesy własne a nie cudze. :-)

Trawersując znane kiedyś powiedzenie jednego z polityków: Danuto z Pohulanki - nie idź tą drogą! :- ))))

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

20.09.2017

Wiosną tego roku na słoneczną Gran Canaria wyjechały dwa kocurki. Ich nowymi opiekunami zostali Pablo & Waldi. Spędzili u nas niezbyt dużo czasu ale od razu wiedzieliśmy, że maja ,,kocią duszę". Wszystkie Ich obietnice, że koty będą z nimi wszędzie łącznie ze spacerami zostały spełnione i nie umknęło to uwadze również dziennikarzy co zostało opisane w gazecie La Provincia. Jesteśmy bardzo dumni, że moje koty spełniły oczekiwania Pabla & Waldiego.

Chłopaki !! Bardzo serdeczne dzięki, że Enio i Eric maja tak wspaniałe życie !!

 

http://www.laprovincia.es/vida-y-estilo/faunario/2017/09/27/maullidos-polacos-canarias/981324.html

Dodatkowe informacje